Posty

takich dwóch

Obraz

było

Obraz
[Oamul]
Jesień. I nawet świeże figi na to nie pomogą. ;-)

Ale nim nastała...
... były letnie chwile taplane w słodyczy owoców i w czułostkach różnorakich,

...dotarło Wełniaste pudło cudowności



(takie niespodzianki tylko od Owcy Zaczytanej),

... była sobota kinowa, była sobota muzealna, była sobota z grą miejską, była sobota książkowa, była sobota serialowa, była sobota spotkaniowa, była sobota z przewodnikiem, była sobota z ciastem drożdżowym, była sobota z dziką różą, były soboty spacerowe... I inne dni tygodnia też były. Sobie. I mi.
Ładnie mi w nieładzie na głowie. Podobno. Tak mawiają mi ludzie, znani najczęściej jeno z widzenia. Cieszę się zatem, że dałam się namówić niezawodnej pani Justynie na skrócenie tego, co moim zdaniem i tak już było krótkie, bo czuję się w tym dobrze.


[fot. Michael Kenna]

{Kogo obchodzą pachnące pestki, które pękają pod ziemią, przeobrażając się w energię.} Małgorzata Południak

czereśnie i tajemniczy mierniczy

Obraz
W sobotę wyposażyliśmy się - każdy według własnego uznania - w niezbędne akcesoria (ja - w książkę i czereśnie, duuużo czereśni) i - siup! - na plażę (nadodrzańską). Tuż za nami przybyły chmury. I wiatr. I ulewa. Gdyby nie zdjęcia, które pstryknęłam w pierwszych minutach pobytu, trudno by uwierzyć, że chwilę wcześniej świeciło słońce. I tak to plażowanie zakończyło się domowaniem: suszeniem ubrań i zjedzeniem upieczonych pod lazurową pierzynką portobello nadziewanych zielona i czerwoną papryką, mozzarellą, bakłażanem i cebulką (z cyklu: co w lodówce było). ;-) 

[Karyna Piwowarska, Przekrój]


A poza czereśniami? Trwa Miesiąc Spotkań Autorskich i w sobotę wybrałam się tam pierwszy raz (w tej edycji). W okularach przeciwsłonecznych (bo słońce przygrzewało na całego), ale z parasolem (bo a nuż znowu zadżdży). Przeszłam ledwie 200 m, gdy nagle - znowu bez żadnego ostrzeżenia - ulewa. I to taka, że ta popołudniowa wydała mi się przy niej małympikusiem. Parasol niewiele pomógł. Jeśli Mariuszowi…

rozkaz

Wąsaty pan w białym fartuchu, niosący tajemnicze pakunki spojrzał rano na mnie, wskazał palcem i rozkazał: - Uśmiech! I nie wiem, czy to ten ton, komizm tej sytuacji, czy już sam pan (bo zdarzało mi się go widywać w innych strojach - zawsze oryginalnych - i z innymi pakunkami, zwykle licznymi) sprawił, że całą drogę przeszłam z uśmiechem. Szczerym. ;-)

rozmaitości powszednie

Obraz
Czwarty raz w ciągu dwóch dni odbieram telefon od kogoś (pani, pana, pana, pani), kto dzwoni w imieniu operatora sieci (wiem, taka ich praca, więc gdy mogę, odbieram, rozmawiam kulturalnie) i za każdym razem tłumaczę i proszę, by nie dzwonili, bo to akurat numer dziecka i że jestem zadowolona z oferty, którą mam i innej nie chcę. Nie, dziękuję, na pewno nie chcę skorzystać z wyjątkowej oferty przygotowanej specjalnie dla mnie (i wcale nie jest lepsza od tej, z której korzystam obecnie). Nie, nie mam czasu słuchać tego po raz kolejny. A dlaczego ona do mnie podniesionym tonem mówi, krzyczy prawie (mimo że jej za rozmowę ze mną płacą, a mnie za rozmowę z nią - nie!), gdy przekazuję, że z tą ofertą już trzy raz dzwonili (w ciągu dwóch dni) i nie mam ochoty wysłuchiwać jej w całości po raz czwarty (w ciągu dwóch dni!)? Rzuciła słuchawką. No proszę, i czymś mnie jednak zaskoczyła. Jutro pewnie znowu zadzwonią. 
A poza tym: wiatr, ulewa, grad wielkością i kształtem wprawiający w oniemienie (g…

u

Obraz
Mazaju sobiu akwarelu i słuchaju po cichu, choć trochu po głośnu. ;-)

{Każdy istnieje, jeśli pozostaje w związku z innymi, a więc to więzi są najbardziej rzeczywistym objawem istnienia.} Andrzej Muszyński

Obraz
Piję herbatę zaparzoną w kamionkowej filiżance, podskubuję muffinę z białego maku, płatków jaglanych i jabłek. Nie tylko ciastka i napoju ubywa, nie tylko czerwiec mija. I nie umiem się pogodzić z tym! Że na Tych dwóch parach dłoni, które mnie głaskały, przewijały, karmiły, wspierały gestami, opadały bezradnie, klaskały dumnie i radośnie coraz bardziej widać ciężar przeżytych lat. Że na Tych ciałach więcej miejscboli niż nie i że coraz bardziej. Że po wielu latach ciężkiej pracy, nędzne grosze. Że, idąc razem, zawsze ledwo nadążałam, a teraz odwrotnie... 



Szekspir i Radek zupełnie bez związku, ale uwielbiam od lat.




o chodzeniu tyłem

Obraz
Bo ładne.
[fot. Jerzy Rajecki; stąd]
________________________

Lubicie chodzić tyłem? Nie ulegać tendencjom? Robić coś inaczej niż większość? Na przekór, mimo wszystko, albo: bo tak mi się podoba? ;-)  Bohaterowie literaccy i ich twórcy też lubią - co rusz trafiam na jakieś o tym wzmianki.

{Czyż nie jest sensowniej iść naprzeciw żywiołom - wiatrowi, deszczowi, słońcu, atakującym owadom, ponurości obcych, niepewnej przyszłości - z tarczą, jaką jest tył własnej głowy, tył płaszcza, siedzenie spodni? Przecież są one naszą osłoną, naszą zbroją. Służą temu, by znosić przeciwności losu. Kiedy idzie się tyłem, wszelkie delikatne części - twarz, pierś, atrakcyjne elementy ubioru - są chronione przed okrutnym światem i człowiek może je pokazywać tylko wtedy, gdy chce, tylko osobom, którym zechce, za pomocą prostego odwrócenia się odbierającego anonimowość. By nie wspomnieć o argumentach bardziej fizycznej natury.

(...) jego chodzenie tyłem, plecami do świata, plecami do Boga, nie jest żałobą. To jes…

"ziębi, gnębi, moczy, mroczy, mży i dżdży"

Obraz
{Taka wiosna, jak w tym roku, to do kitu! Taką wiosnę wyszydzimy raczej my tu. Ziębi, gnębi, moczy, mroczy, mży i dżdży - taką wiosnę, to unieważniamy my!} *
Starsi Panowie Dwaj i ja
___________





Rui Palha, którego fotografie bardzo lubię, wychwytuje nie tylko deszczowe chwile, ale do tegorocznej quasi-wiosny mi nie pasują.Warto jednak je obejrzeć.

___________
Jednak maj to wciąż mój ulubiony miesiąc. Jest możliwość poznania go bliżej słuchając nie długiej, nie krótkiej, lecz w sam raz audycji Nasz język współczesny.

racja (nie)bytu ;-)

Obraz
Każdemu się wydaje, że ma rację i często ma, zazwyczaj każdy własną. Moja racja jest najmojsza, wiadomo ("jeźdźcy są brązowi", "nieprawda! są beżowi"), a gdzie dwóch się bije, tam (chaos, albo) trzeci sam sobie jeźdźców pokoloruje. ;-) I tak od zarania dziejów. 
[Maurits Cornelis Escher, Jeźdźcy]
________________
ENL. Kolejna edycja, kolejne (lub te same) tłumy, nowe miejsca, wysłuchane (dobre i lepsze) czytania i te, na które wejść się nie udało (bo tłumy). Znowu deszcz, znowu ziąb (i tak sobie przetuptaliśmy z 10 km, bo chodzić lubimy) i - najważniejsze -  niespotykane gdzie indziej doznania.  ________________
{Życie trwa tak długo, jak długo trwają nasze wzruszenia.} Emil Cioran


tup, tup, tup...

Obraz
Nie wiem, jak się tego słucha siedząc,  ale chodzi się przy tym zwinnie i z przyjemnością. 



miszmasz aprilowy

Obraz
O kwietniu.
Nieco karczemnie, ale prawdziwie. ;-) 
[rys. A. Milewski]

________________________
Tak się właśnie zastanawiam: przy założeniu, że świat będzie istniał przez kolejne wieki, milenia, z czego będą się śmiać ówcześni ludzie. Nie śmiać w ogóle, ale... z nas. Które nasze wynalazki, teorie, zachowania, dzieła, metody leczenia czy wychowania będą ich oburzać, a które wywołają pobłażliwe westchnienie? Czy czymś się zachwycą? Co z rzeczy, myśli, koncepcji, wydarzeń zwróci ich uwagę? Będzie zapewne tego całe mnóstwo, o ile komuś zechce się w ogóle zerkać - kto wie, może nawet dosłownie - w przeszłość, która jest nam teraźniejszością. Przecież w czasach kolei parowej wydawało się, że to już szczyt nowoczesności - i było to apogeum, i jednocześnie był to szczebel. Wszak święcie wierzono w płaskość ziemi, w skuteczność terapii Charcota czy w słuszność czarnej pedagogiki. Toż hipoteza o twarzy przestępcy, nieraz już krytykowana, odżywa co ileś lat, a i co do żywiołów nie jesteśmy zupełnie z…

muzyka (nie tylko) na Wielki Tydzień

Obraz
Stabat Mater od ok.42:20



tyle?

Obraz

pień i rdza

Obraz
Dziwne rzeczy dzieją się wokół i niewiele dobrego. Blogger świruje, chrome oświadczył, że nie będzie się aktualizował na moim poczciwym kompusiu (pewnie dlatego blogger świruje). Mój teatr najbliższy i niegdyś lubiany w rozsypce - mam voucher, a od kilku miesięcy nie mogę go wykorzystać, bo zwyczajnie nie ma na co pójść*. Nie do wiary: niemanaco! Trzy sceny i tylko gościnne występy lub quasipremiery (grane już gdzieś-kiedyś, ale jeszcze nie tu, czyli... gościnne występy). Co tam zobaczyłam (kilkanaście spektakli i kilka czytań), to moje (choć liczyłam na co najmniej drugie tyle). Wycinka ze sceny przeniosła się do rzeczywistości - i metaforycznie (w teatrze), i dosłownie (nie tylko w teatrze) zostają pnie. Na nic zebrane wcześniej pienia i nagrody. Miast dbać, podlewać, flancować, sadzić... wszystko wycięte w pień, każdy ma z kimś na pieńku, a na widzów wióry lecą i smog okala. Za przyzwoleniem miasta, regionu, kraju i ludzi bez kultury. Pieńkowisko - ładne słowo, brzydkie znaczenie. …